Szypow, Łągiewka i polscy lotnicy

Badaniem pól torsyjnych zajmowali się w Polsce również dr inż. A. Szelmanowski oraz dr inż. M. Witoś z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Opublikowali pracę Możliwości optoelektronicznej detekcji promieniowania elektrotorsyjnego wytwarzanego za pomocą generatora Akimowa. Wyniki zostały zaprezentowane w 2002 roku na VII Konferencji Naukowej Czujniki Optoelektroniczne i Elektroniczne organizowanej przez Politechnikę Rzeszowską.

Pewne źródła twierdzą, że Szypow poprzez tychże lotników próbował nawiązać współpracę naukową z Łągiewką…

Zderzak Łągiewki

Zderzak Łągiewki jest urządzeniem zgoła już mitycznym. Obrósł barwnym folklorem na grupie dyskusyjnej pl.sci.fizyka. Prawie wszystko na jego temat zawiera strona: www.jakubw.pl/zderzak.

Na zachętę – opinia naukowca-fizyka, którą pośród innych można znaleźć na stronie:

Pan Łągiewka zmajstrował ustrojstwo, o którym twierdzi, że działa wprost cudownie. Ono istotnie jakoś tam zapewne działa: Chroni konstrukcję samochodu przed skutkami zderzenia IMHO kosztem pasażerów samochodu, którzy doznają ciężkich obrażeń ciała na skutek przeciążeń – w tym sensie zderzak Łągiewki jest przeciwieństwem stref kontrolowanego zgniotu w „tradycyjnych” samochodach, które chronią pasażerów kosztem konstrukcji pojazdu.

Pan Lucjan Łągiewka i jego zwolennicy twierdzą jednak, że pasażerowie żadnych – a przynajmniej żadnych szkodliwych – przeciążeń nie doznają. Do tego pan Łągiewka dorobił uzasadnienie teoretyczne, oparte na zanegowaniu zasady zachowania pędu. To uzasadnienie jest jaskrawie OKDR [O Kant Dupy Rozbić – przyp. red.], jako że zawiera błędy na poziomie szkolnym, na które sam swego czasu zwróciłem uwagę. Jednak z czysto logicznego punktu widzenia _może_ być tak, że zderzak Łągiewki działa tak, jak autor podaje, choć sam wynalazca nie wie, dlaczego działa – zaproponowane uzasadnienie jest błędne, ale efekt doświadczalny prawdziwy, błędne natomiast jest nasze przekonanie, że efektu zniesienia przeciążeń nie ma. Ja osobiście w taką mozliwość nie wierzę, ale, podkreślam jeszcze raz, z logicznego punktu widzenia dopóki nie ma wiarygodnych, sprawdzalnych i powtarzalnych wyników pomiarów, dopóty sprawa jest otwarta. Ponieważ jednak to pan Łągiewka i jego zwolennicy twierdzą coś, z czym większość fizyków, pardon, scepów się nie zgadza, na panu Łągiewce i jego zwolennikach spoczywa ciężar przekonania nas, a więc spowodowania, iż jakaś wiarygodna instytucja przeprowadzi pomiary jak wyżej.

Pola torsyjne na Akademii Medycznej w Poznaniu

Osiągnięcia Szypowa i Akimowa zabłądziły również do Polski. Grupa naukowców z Akademii Medycznej w Poznaniu przeprowadziła serię badań nad wpływem pól torsyjnych na pewien typ białych krwinek. Profesor F. Jaroszyk opatentował nawet "urządzenie terapeutyczne" do naświetlania organizmów ludzi i zwierząt falami torsyjnymi – patent WYN: (21) 370099, (22) 15-09-2004 .

Balneologia Polska 1/ 2006

WPŁYW FAL TORSYJNYCH PRAWOSKRĘTNYCH NA WYBUCH ODDECHOWY GRANULOCYTÓW OBOJĘTNOCHŁONNYCH

HONORATA NAWROCKA (1), BARBARA PONIEDZIAŁEK(2), FELIKS JAROSZYK(1), KRZYSZTOF WIKTOROWICZ(2)
1 z Katedry Biofizyki Akademii Medycznej w Poznaniu, Kierownik Katedry: prof. zw. dr hab. F. Jaroszyk
2 z Katedry Biologii i Ochrony Środowiska Akademii Medycznej w Poznaniu, Kierownik Katedry: prof. dr hab. K. Wiktorowicz

Streszczenie
Zbadano wpływ fal torsyjnych prawoskrętnych (FTP) na pozamitochondrialny metabolizm tlenowy granulocytów (PTMG) obojętnochłonnych w stanie in vitro. Poddano również obserwacji zależność wielkości PTMG od odległości aplikatora fal torsyjnych w stosunku do badanych próbek krwi.
Do badań użyto krew stanowiącą materiał po rutynowych badaniach laboratoryjnych. Pole torsyjne (FTP) generowane było przez specjalny generator fal torsyjnych. Do oceny wybuchu oddechowego użyto DCFH-DA (dwuoctan 2'7' ć dichlorofluorescyny). Jako substancję aktywującą wykorzystano PMA (12-myristynian, 13-octan forbólu). Pomiaru fluorescencji dokonano techniką cytometrii przepływowej.
Różnica w wielkości wybuchu oddechowego w próbkach poddanych i niepoddanych działaniu FTP była istotna statystycznie przy odległości aplikatora 6,5 cm od próbek z krwią.
Wpływ pola torsyjnego prawoskrętnego objawiał się zwiększeniem produkcji reaktywnych form tlenu (ROS) przez granulocyty stymulowane PMA. Wpływ ten zaobserwowano jedynie przy odległości 6,5 cm, co sugeruje przyjęcie tezy "dwustożkowości" fal torsyjnych wytwarzanych w generatorze.

 

WPŁYW FAL TORSYJNYCH LEWOSKRĘTNYCH NA WYBUCH ODDECHOWY GRANULOCYTÓW OBOJĘTNOCHŁONNYCH

HONORATA NAWROCKA1, BARBARA PONIEDZIAŁEK2, FELIKS JAROSZYK1, KRZYSZTOF WiKTOROWICZ2
1 z Katedry Biofizyki Akademii Medycznej w Poznaniu Kierownik Katedry: prof. zw. dr hab. F. Jaroszyk
2 z Katedry Biologii i Ochrony Środowiska Akademii Medycznej w Poznaniu Kierownik Katedry: prof. dr hab. K. Wiktorowicz

Streszczenie
Badano wpływ fal torsyjnych lewoskrętnych (FTL) na pozamitochondrialny metabolizm tlenowy granulocytów (PMTG) obojętnochłonnych w stanie in vitro. Poddano również obserwacji zależność wielkości PMTG od odległości aplikatora fal torsyjnych w stosunku do badanych próbek krwi.
Do badań użyto krew stanowiącą materiał po rutynowych badaniach laboratoryjnych. Pole torsyjne (FTL) generowane było przez specjalny aplikator zwany też generatorem torsyjnym lewoskrętnym. Do oceny wybuchu oddechowego użyto DCFH-DA. Jako substancję aktywującą zastosowano PMA. Pomiaru fluorescencji dokonano techniką cytometrii przepływowej.
Różnica w wielkości wybuchu oddechowego w próbkach poddanych i niepoddanych działaniu FTL była istotna statystycznie tylko przy odległości aplikatora 12,5 cm od próbek z krwią.
Wpływ FTL sprowadzał się do zmniejszenia produkcji reaktywnych form tlenu (ROS) przez granulocyty niestymulowane PMA. Wpływ ten zaobserwowano jedynie przy odległości 12,5 cm, co sugeruje przyjęcie tezy "dwustożkowości" fal torsyjnych wytwarzanych w generatorze fal torsyjnych lewoskrętnych.

Akademik Szypow (2)

W 1998 roku prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk ustanowiło Komisję do Spraw Walki z Pseudonauką. Wydawać by się mogło, że powoływanie specjalnych instytucji do walki z zabobonem to w dzisiejszych czasach zbytnia gorliwość. Okazuje się jednak, że jest inaczej – kwestia pseudonauki silnie splata się z interesami państwa rosyjskiego.

Świadczy o tym raport z działalności Komisji, przedstawiony na posiedzeniu prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk w dniu 27 maja 2003 roku. Autorem raportu jest Eduard P. Krugliakow. Dokument jest długi, niemniej bardzo ciekawy i zasługuje na przeczytanie w całości. Poniżej jednak przytoczę tylko fragmenty związane z działalnością Giennadija I. Szypowa.

Na początku raportu znajduje się wzmianka – którą też warto przytoczyć w tym kontekście – o "medycynie kwantowej", która, jak wspomnieliśmy, leży w obszarze zainteresowań badawczych Mariny A. Łobowej, wiernej towarzyszki Szypowa.

Komu zależy na wpędzeniu kraju w średniowiecze? Łatwo manipulować ludźmi nie umiejącymi myśleć krytycznie, nie zaznajomionymi z logiką. Jeśli nauka będzie hamowana (a w takim przypadku również i edukacja dozna uszczerbku), to zacznie się złoty wiek choćby dla biznesmenów zarabiających na sprzedaży kompletnie absurdalnych "przyrządów" potrafiących leczyć do 350(!) różnorodnych chorób – i dla skorumpowanych urzędników podtrzymujących przestępczy biznes.

Już dziś sytuacja na rynku urządzeń medycznych wygląda zupełnie nienormalnie. Nachalnie reklamowane są urządzenia medycyny kwantowej (…). Interesujące, że te "urządzenia" posiadają licencje Ministerstwa Zdrowia Rosji lub naczelnego lekarza kraju, tak że nieszczęśni chorzy ludzie są rabowani w majestacie prawa.

Gwoździem minionego sezonu został generator neutrin do leczenia nowotworów w dowolnym stadium. Autor tego "cuda" produkuje neutrina przy przechodzeniu fali akustycznej przez próżnię. Nawet dzieci w szkole powinny wiedzieć, że fala dźwiękowa przez próżnię w żaden sposób przejść nie może, lecz autor tej bredni, mieniący się profesorem, twardo obstaje przy swoim. (…) Po tym, jak bezwstydnie niektóre z tych urządzeń rozchodzą się po różnych regionach kraju, można oszacować rozmiary korupcji wysokich urzędników w służbie zdrowia.

Już tutaj wspomniano o korupcji jako zagrożeniu dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Jest to jednak zaledwie łagodna przygrywka. Powróćmy w tym momencie do Szypowa. Jego silniki antygrawitacyjne opierają się na technologii "pól torsyjnych". Z raportu dowiadujemy się, że za Szypowem i jego pracami stoi ktoś jeszcze – niejaki Anatolij E. Akimow.

Spróbujmy wskazać na główne "punkty wzrostu" pseudonauki w naszym kraju. Przede wszystkim pozwolę sobie zacytować wyjątek z dokumentu, który 15 lat temu znalazł się na biurku szefa rządu ZSRR:

"Pozostawanie w tyle w dziedzinie teorii i praktyki pól spinorowych może mieć nieodwracalne skutki w takich dziedzinach obronności jak: metody i środki niezawodnego wykrywania broni strategicznej przeciwnika (międzykontynentalne rakiety balistyczne, nuklearne łodzie podwodne, samoloty itp.); zdalne, bezkontaktowe niszczenie broni strategicznej przeciwnika; ukryta, odporna na zniszczenie komunikacja z obiektami w kosmosie, na ziemi, pod ziemią, pod wodą; mobilne wyposażenie działające na zasadzie sterowania grawitacją; psychofizyczne i medyko-biologiczne oddziaływanie na wojska i ludność cywilną itp."

Łatwo sobie wyobrazić, co powinien poczuć premier. Mowa była o broni przewyższającej swą siłą broń jądrową. Nie dasz pieniędzy – będziesz miał "nieodwracalne skutki". Środki zostały przyznane – 500 milionów rubli. A przecież można było odmówić. Wystarczyłoby jedynie przeprowadzić ekspertyzę kwalifikacyjną.

Jedyna w swoim rodzaju ekspertyza została przeprowadzona w 1991 roku, gdy członek-korespondent Akademii Nauk ZSRR (dziś akademik) E. B. Aleksandrow z trybuny Zgromadzenia Ogólnego Akademii Nauk ZSRR zdemaskował aferę z polami torsyjnymi (do tego czasu pola spinorowe przeobraziły się w pola torsyjne). Po dyskusji na forum Wydziału Fizyki Ogólnej i Astronomii Akademii Nauk ZSRR oraz apelu do komitetu Rady Najwyższej ZSRR, ten ostatni przyjął uchwałę "O karygodnej praktyce finansowania badań pseudonaukowych ze źródeł państwowych". Zaraz potem Centrum Technologii Niekonwencjonalnych – założone przy Państwowym Komitecie Nauki i Techniki ZSRR dla realizacji "programu torsyjnego" – zostało rozwiązane. Dyrektor Centrum, A. E. Akimow – ojciec chrzestny całej tej afery – został zwolniony.

Wkrótce Akimow zorganizował małe przedsięwzięcie o szumnej nazwie "Międzynarodowy Instytut Fizyki Teoretycznej i Stosowanej" przy Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych. Od tego momentu "afera torsyjna" rośnie i roztacza coraz szersze kręgi. W latach 1992-1995 Akimow w niepojęty sposób otrzymuje finansowanie od Ministerstwa Nauki. W latach 1996-1997 Ministerstwo Obrony finansowało prace Akimowa nad mitycznymi torsyjnymi liniami telekomunikacyjnymi. Możliwe, że finansowanie trwało i dalej, lecz to już trudno stwierdzić: prace były utajnione. Sam w sobie fakt, że prawie 10 lat prowadzi się tajne prace nad nieznanym nauce światowej piątym typem oddziaływań, o którym wie tylko garstka wtajemniczonych, wygląda groteskowo i może mieć tylko jedno rozsądne wyjaśnienie: korupcja.

Interesujące, że dziś pan Akimow niepomny już jest swoich obietnic o superbroni torsyjnej. Obecnie jest mowa o unikalnych pokojowych technologiach torsyjnych. I tu od czasu do czasu bywa przyłapywany na kłamstwie. W 1996 roku na przykład oświadczył:

"Pierwszy latający talerz będzie wkrótce testowany w Naukowym Towarzystwie Produkcyjnym "Energia" [dziś: Korporacja Kosmiczno-Rakietowa "Energia"]. Zasada napędu pojazdu jest całkowicie nowa – nie używa ona siły reakcji. Jeśli testy odniosą sukces, to istnieje realna perspektywa przewrotu całego transportu [tak w tekście!] samochodów, pociągów itp. na nową zasadę, bez użycia silnika z wewnętrznym spalaniem." (Czystyj Mir, 4, 1996)
A oto komentarz pierwszego wiceprezesa, pierwszego zastępcy generalnego konstruktora KKR "Energia", W. P. Legostajewa:

"KKR "Energia" nie zajmował się, nie zajmuje i nie zamierza zajmować pracami nad latającymi talerzami działającymi na zasadzie pola torsyjnego".

Dlaczego tak drobiazgowo opisuję tę awanturę? Rzecz w tym, że choć w Oddziale Nauk Fizycznych Rosyjskiej Akademii Nauk nie ma ani jednego stronnika pana Akimowa, choć sekcja fizyki Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych surowo potępiła działalność Akimowa i jego kompana G. I. Szypowa, to "afera torsyjna" podbija coraz to nowe tereny. Pod nadzorem Akimowa pojawiło się kilka zamkniętych spółek akcyjnych, które w ostatnich latach zbierają żniwo nie tylko w kraju, ale i wychodzą na arenę międzynarodową. Spośród nieudanych operacji takich firm mogę wymienić próbę wdrożenia "technologii torsyjnych" w kombinacie "Norylski Nikiel" z obietnicą rocznych oszczędności w wysokości 250 milionów dolarów. O mało nie udała się próba oczyszczenia za pomocą generatorów torsyjnych rzeki Jauza. Lecz oto operacja oczyszczenia zatoki Gelendżyk powiodła się znakomicie. Poszły na to niemałe środki z budżetu. Sekret polegał na tym, że porównywano analizy z 1990 roku, czyli zanim akurat zamknięto odprowadzanie ścieków do zatoki – i siedem lat później, po "przetworzeniu" zatoki generatorami torsyjnymi o mocy około 100 miliwatów. Przy pomocy analogicznych generatorów udało się w 1998 roku nad Malezją "rozwiać" dym z pożarów lasów w Indonezji.

Moim zdaniem, te monstrualne afery mogły dojść do skutku tylko przy współudziale wysoko postawionych urzędników państwowych. Jedynie wsparciem wysokich protektorów da się wyjaśnić bezczelność panów Akimowa i Szypowa, usiłujących oczernić akademika E. B. Aleksandrowa w piśmie "Elektroswiaz". Najwidoczniej, życzliwością tychże protektorów należy tłumaczyć również niedawne śmiałe oświadczenie Akimowa o możliwościach "technologii torsyjnych":

"Za ich pomocą można otrzymać energię praktycznie z niczego, zamieniając wszystkie cieplne i atomowe elektrownie na energetykę alternatywną. Już pojawiły się i testowane są nowe rodzaje silników, nie spalających ani benzyny, ani gazu, ani innych rodzajów paliw węglowodorowych – a zatem nie zagrażające środowisku. W eksperymentach wykazano: nowe techniki łączności działają bez emitowania fal elektromagnetycznych, lecz na zupełnie innych zasadach, nie wymagając praktycznie żadnej tradycyjnej energii." (Intellektualnaja Sobstwiennost, 4, 2000).

Na kłamstwach i oszustwach można przyłapać Akimowa na każdym kroku, ale to oddzielny temat. Chciałbym jednak zauważyć, że obojętność i pobłażliwość wielu uczonych doprowadziły do opłakanych efektów. Mit o polach torsyjnych i torsyjnych technologiach znajduje podatny grunt w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Na przykład w Nowosybirsku, pod egidą akademika Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych W. P. Kaznaczejewa i doktora nauk medycznych A. W. Trofimowa pojawił się tak zwany Międzynarodowy Instytut Antropoekologii Kosmicznej, który niepojętym sposobem przeszedł procedurę państwowej akredytacji Ministerstwa Nauki. W tym oto instytucie znajduje się generator torsyjny i odbywają się badania "żywą substancją w polach torsyjnych". (…)

Pseudonauka rozwija dziś ogromne możliwości. Jest jasne, że całkowicie ją unicestwić – to zadanie nierealne. Jednakże – jeśli nasze plany uda się zrealizować – pseudonauka doświadczy bardzo dużych trudności, podobnie zresztą jak i nieuczciwi urzędnicy państwowi, budujący w sojuszu z nią swoje własne fortuny.

P.S. Nieraz mam wrażenie, że Rosja stanowi kosmos sam w sobie. Умом Россию не понять.



Akademik Szypow (1)

Studiując życie i twórczość Giennadija Iwanowicza Szypowa, musimy zacząć od jego barwnego życiorysu.

Początki kariery

Na przełomie lat 50. i 60. rozpoczął życie zawodowe jako – po kolei – elektryk, technik telewizyjny i radioinżynier. W 1961 roku wstąpił na Uniwersytet Moskiewski im. Łomonosowa, gdzie przez 6 lat studiował fizykę teoretyczną. Po otrzymaniu dyplomu magistra rok spędził sprawując tajemniczą funkcję „inżyniera wydziału konstrukcyjnego zasobów wysokointensywnych”. Jednak już w 1968 roku szczęśliwie odnalazł się na stanowisku asystenta na Uniwersytecie Przyjaźni Narodów im. Patrice’a Lumumby. Do 1972 roku odbywał tam studia doktoranckie, zakończone otrzymaniem stopnia naukowego.

Jako doktor fizyki teoretycznej powrócił na Uniwersytet Moskiewski i przez następne 11 lat wykładał tam fizykę na wydziale chemii. W 1983 roku Szypow zmienił pracę. Niektóre źródła donoszą, że opuszczenie uniwersytetu było już związane z kwestią, dzięki której Szypow zyskał światową sławę:

Został stamtąd usunięty, gdyż uczył studentów elementów wymyślonej przez siebie teorii próżni, wyklętej przez oficjalną naukę.

Do dnia upadku Związku Radzieckiego Szypow pozostał jednak związany z państwowymi placówkami badawczymi: Instytutem Badawczym Nafty i Gazu im. Gubkina oraz Instytutem Problemów Nafty i Gazu Akademii Nauk ZSRR.


G. I. Szypow

Nowa era

W 1991 roku rozpadł się Związek Radziecki. Dla jego dotychczasowych obywateli nastała nowa era: dzikiego kapitalizmu połączonego z zalewem rynku przez hochsztaplerów i szemrane firmy z Zachodu. W tych burzliwych czasach zwłaszcza inteligencja i naukowcy mieli nieraz problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości. Popadano w tarapaty finansowe, dawano się zwieść pozorami szybkiego zysku w podejrzanych interesach. Wiele było przypadków, gdy wykształceni, kulturalni Rosjanie dawali się oszukiwać jak dzieci zachodnim i rodzimym aferzystom. Bywało i tak, że rosyjski inteligent chował do kieszeni swój etos i świadomie wybierał drogę nieuczciwego biznesu. Zdarzali się również tacy, którzy – wcześniej starannie wykształceni i rozsądni – w obliczu epokowych wstrząsów zwyczajnie wariowali.

Nie jest łatwo stwierdzić, która z tych fałszywych dróg przypadła w udziale Szypowowi. Jedno jest pewne: od chwili upadku Związku Radzieckiego jego kariera wkroczyła na nowy tor i zaczęła rozwijać się w szaleńczym tempie:

W 1991 roku został Szypow głównym pracownikiem naukowym Interdyscyplinarnego Naukowo-Technicznego Centrum Technologii Niekonwencjonalnych. Rok później został akademikiem. Trzeba wiedzieć, że tytuł ten jest do dziś dnia w Rosji wysoce prestiżowy – przysługuje on członkowi którejś z sześciu państwowych Akademii Nauk. Jednak „akademia” w której znalazł się Szypow nie miała z nimi nic wspólnego – nazywała się ona: Akademią Nowej Świadomości.

W tym samym roku nasz bohater został prezesem Naukowo-Komercyjnej Spółki „Techniki Próżniowo-Inercyjne”. Nie poprzestając na tym, w roku 1993 objął stanowisko szefa Laboratorium Próżni Fizycznej w Międzynarodowym Instytucie Fizyki Teoretycznej i Stosowanej. W kolejnym roku awansował na kierownika Zakładu Fizyki Teoretycznej w Interdyscyplinarnym Naukowo-Technicznego Centrum Technologii Niekonwencjonalnych.

Akademik

Od roku 1995 kolejne tytuły „akademika” zaczęły sypać się na głowę Szypowa niczym ulęgałki:

1995 — Akademik Międzynarodowej Akademii Bioenergotechnologii.
1996 — Akademik Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych. (Dla laików różnica pomiędzy nią a państwową Rosyjską Akademią Nauk sprowadza się do jednej litery, co niezmiernie irytuje laureata nagrody Nobla, Witalija Ginzburga – członków tej pierwszej określił on mianem: „жулики„.)
1998 — Akademik Międzynarodowej Akademii Informatyzacji.

W tymże samym pracowitym roku 1998 Szypow został wiceprezesem Akademii Informacji i Fizyki Próżni oraz dyrektorem Centrum Naukowego Fizyki Próżni. Nie koniec na tym – Amerykański Instytut Biograficzny zaszczycił go włączeniem w liczbę 500 najbardziej wpływowych liderów XX wieku i nominacją do medalu honorowego, którym udekorowanych zostało 2000 najwybitniejszych ludzi Ziemi końca drugiego tysiąclecia. Wreszcie, instytut ów przyjął Szypowa w poczet swych członków i wybrał na Człowieka Roku 1998.

W roku 2000 Szypow nawiązał kontakty z Tajlandią. Został dyrektorem PV HI-TECH Co Ltd, projektu joint venture z EXIM Bank of Thailand (bank należący w całości do rządu Tajlandii i podlegający tajskiemu ministerstwu finansów), oraz z firmami HITECH Co. Ltd i ISTA Co.Ltd. W roku 2001 założył spółkę UVITOR, której został dyrektorem i „głównym naukowcem”. Rok później – został honorowym doradcą TRATED, Tajsko-Rosyjskiego Stowarzyszenia dla Technologii i Rozwoju Gospodarczego.

Program życia

Giennadij Szypow już w 1988 roku sformułował program swojego życia: „Program Ogólnej Teorii Względności i Teorii Próżni Fizycznej”. Realizując go krok po kroku, odkrył:

  • Zasadę Ogólnej Względności
  • Równania Próżni, reprezentujące zbiór:
  • geometryzowanych równań Heisenberga
  • geometryzowanych równań Einsteina
  • geometryzowanych równań Yanga-Millsa

Jak twierdzi, wyniki te doczekały się międzynarodowego uznania w postaci cytowań w: Skalsky V., Astrophysics and Space Science., 1990, v 166, p.159, a równania zostały nazwane imieniem autora.


M. A. Łobowa

 

Silniki antygrawitacyjne

Jak widać z naszkicowanego wyżej życiorysu, Szypow nie poprzestaje na czystej teorii i energicznie rozwija działalność komercyjną. Jego najmłodsze dziecko, firma UVITOR, zajmuje się produkcją 4-wymiarowych silników antygrawitacyjnych.

Pomysł narodził się w połowie lat 90., gdy Szypow spotkał Marinę Łobową (absolwentkę Uniwersytetu Przyjaźni Narodów im. Lumumby, praca magisterska: „Rozszerzanie ludzkich możliwości postrzegania, rozpoznawania i zapamiętywania”, obecne zainteresowania badawcze: medycyna kwantowa). Razem postanowili otworzyć nowe horyzonty w dziedzinie niekonwencjonalnych napędów. W 1999 roku Łobowa, Szypow i 10 rosyjskich naukowców założyli laboratorium badawcze w Tajlandii. W ciągu następnego roku wykonano projekty i dokonano kilku udanych prób silników 4-wymiarowych. W 2002 roku powołano Tajsko-Rosyjskie Stowarzyszenie dla Technologii i Rozwoju Gospodarczego, które ma na celu zorganizowanie współpracy pomiędzy rosyjskimi i tajskimi naukowcami i biznesmenami. W ramach tej właśnie współpracy powstał projekt UVITOR (Universal Vacuum Inertial Torsion Technologies).

 

Jak twierdzi Szypow, projekt osiągnął obecnie trzecie stadium rozwoju, w którym – z punktu widzenia współczesnej fizyki – ruch układu napędowego wygląda jak gdyby kontrolował on znak (dodatni bądź ujemny) i wartość masy. Następnym etapem będzie kontrola masy w płaszczyźnie pionowej, pozwalająca na pionowy start pojazdów. W odróżnieniu do silników rakietowych, których wydajność to zaledwie 2%, wydajność silnika Szypowa może wynosić nawet nawet 90%. Badania nad podniesieniem wydajności prowadzone są w kooperacji z rosyjskim Państwowym Kosmicznym Centrum Naukowo-Produkcyjnym.

Na tym zakończymy pierwszy odcinek opowieści o akademiku Szypowie. W następnym odcinku zamieszczę nieznane zachodnim czytelnikom i naprawdę sensacyjne informacje o dokonaniach G. I. Szypowa na terenie Rosji.

 


Nonsens czy nauka?

Prawdziwi fizyczni wariaci z reguly zajmuja sie fundamentalnymi teoriami fizycznymi (ogolna teoria wzglednosci, mechanika kwantowa, itp.) a raczej ich obalaniem. Czesto tez sa to amatorzy, ktorzy co najwyzej studiowali fizyke. Od tej reguly zdarzaja sie jednak wyjatki. Dr hab. Ryszard J. Radwanski z Akademii Pedagogicznej w Krakowie jest tego przykladem. Po pierwsze jest on fizykiem teoretykiem, ktory opublikowal naprawde wiele wartosciowych prac z fizyki ciala stalego. Po drugie, jak wspomniano wyzej, zajmuje sie on dziedzina fizyki z reguly omijana szerokim lukiem przez "klasycznych wariatow" obalajacych Einsteina czy tez Newtona.

Tym niemniej czesc jego obecnej pracy naukowej podpada pod cytowana juz na blogu "Mlodego Fizyka" definicje Gerarda ‚t Hoofta "HOW to BECOME a BAD THEORETICAL PHYSICIST " i to zarowno jesli chodzi o jej forme jaki i tresc. W szczegolnosci ciekawa jest jej forma:

  1. akcentowanie wlasnych, nieuzywanych przez innych, nazw Quantum Atomistic Solid State Theory ,
  2. zalozenie wlasnego prywatnego instytutu naukowego: Center for Solid State Physics (z adresem przy ul. Sw. Filipa, tlumaczonym na angielski (!) podczas podawania afiliacji do czasopism), czy tez
  3. dedykowanie swojej pracy [1] Papiezowi ("Dedicated to the Pope John Paul II, a man of freedom and truth in life and in Science").

Tej nieco ekscentrycznej formie uprawiania nauki towarzysza rownie niecodzienne wyniki naukowe np. w [1] :

  1. zarzuca innym, ze nie biora pod uwage wplywu pola krystalicznego na poziomy energetyczne w jonach tlenkow metali przejsciowych i twierdzi, ze tylko w jego pracy jest to opisane poprawnie — tym niemniej spor rozbija sie o terminologie;
  2. z kolei nie pokazuje w przekonywujacy sposob (w porownaniu z obecnym wynikami teoretycznymi szeroko omowionymi np. w [2] ) w jaki sposob powstaje obserwowany porzadek dalekozasiegowy w wyniku oddzialywan pomiedzy elektronami zajmujacymi ww. poziomy energetyczne w jonach sieci krystalicznej.

W kazdym razie American Physical Society zatrudniajac ok. 40 recenzentow odrzucilo 20 z 20 prac wyslanych do prestizowych czasopism Physical Review B oraz Physical Review Letters w latach 1997-2000. Dla porownania: w tychze latach zaakceptowano 69% artykulow nadeslanych z roznych stron swiata do Phys. Rev. B. Dla Phys. Rev. Lett. liczba ta wynosila 36% (dane dla lat 1998-2000).

[1] R. J. Radwanski, Z. Ropka, "Electronic structure and magnetism of LaVO3 and LaMnO3", cond-mat/0505711 [jak dotad nie opublikowane w zadnym recenzowanym czasopismie].

[2] G. Khaliullin, "Orbital order and fluctuations in Mott insulators", cond-mat/0510025 , Prog. Theor. Phys. Suppl. 160, 155 (2005).

Samobójczy zamach młotem na czarownice

Gazeta.pl podaje za Guardianem wspaniałą informację:

Gwiazdy chętnie udzielają naukowo brzmiących rad. Madonna mówi o "neutralizacji szkodliwego promieniowania", a Carol Caplin radzi "jak nie blokować systemu limfatycznego", by uniknąć raka piersi. Brytyjscy naukowcy, by odwieść gwiazdy od popełniania podobnych pseudonaukowych gaf, wydali dla nich specjalną broszurę, która tłumaczy, jak rzeczy się mają.

Fantastycznie! Popieralibyśmy tę inicjatywę z całej siły, gdyby nie to, że "sprostowania naukowców" są jeszcze bardziej bezsensowne, niż wypowiedzi gwiazd:


Madonna o odpadach nuklearnych



Twierdzenie:
"Jednym z największych obecnych problemów na świecie są
odpady nuklearne … od jakiegoś czasu pracuję z grupą naukowców nad
wynalezieniem sposobu neutralizacji szkodliwego promieniowania".



Werdykt: Nick Evans, radiochemik
zajmujący się środowiskiem naturalnym na Uniwersytecie Loughborough: –
Promieniowania radioaktywnego nie można zneutralizować, można je co
najwyżej przenieść w inne miejsce, gdzie ulegnie ono rozkładowi we
własnym tempie. Pojawia się ono w różnych formach: niektóre rodzaje
promieniowania są w stanie przetrwać miliony lat, inne giną w ciągu
kilku minut. Nie istnieją magiczne rozwiązania.

Bzdura ta wynikła oczywiście z bezmyślnego tłumaczenia z angielskiego na polski. Po angielsku "radioactivity" oznacza nie tylko "radioaktywność", ale również "substancję radioaktywną". Dokładniej, jest to chyba nie do końca poprawny językowo skrót myślowy stosowany przez naukowców (porównaj słownik).

A dziennikarzom przydałaby się również odpowiednia broszurka.

Piramidalna książka piramidalnego profesora

Szybko i bez trudu udało mi się wypożyczyć książkę prof. Zbigniewa Królickiego "Energia kształtów" (wyd. Ravi, 1995). Warto zwrócić uwagę, że w notce o autorze napisano: "Autor (…) zawodowo zajmuje się fizyką niskich temperatur". A więc jakiś związek z fizyką jest!

Proponuję kilka smakowitych fragmentów:

Neoenergia

Oddziaływanie różnych form geometrycznych i kształtów zaczyna interesować również współczesną naukę. W wielu pracowniach bada się i analizuje to oddziaływanie, nadając mu różne nazwy. Coraz częściej używa się jednak pojęcia "neoenergia", wprowadzonego przez amerykańskiego fizyka dr. S.V. Kinga w pracy Neoenergia i formy geometryczne.

Nazwa ta została zaproponowana w celu odróżnienia tej formy oddziaływania od elektryczności, magnetyzmu, światła itp. Czym jest zatem neoenergia?

Według doniesień jej badaczy, neoenergia ma cechy elektryczności, takie jak np.: przepływanie w formie prądu, niektóre właściwości pól magnetycznych, niektóre właściwości światła, jak. np. zdolność odbijania, oraz pewne właściwości ciepła. Jest jednak, z całą pewnością, niezależna od każdej z tych energii.

O promieniowaniu radiestezyjnym:

Promieniowanie to jest emitowane w postaci fali, której długość jest cechą indywidualną. W trakcie badania tego promieniowania stwierdzono, że te nieznane długości fali leżą w zakresie fal widma słonecznego.

(…) Okazało się również, że zakres widma słonecznego jest za wąski dla promieniowania kolorów radiestezyjnych. Dlatego też obok kolorów widma radiesteci posługują się jeszcze ultrafioletem, bielą, podczerwienią i kolorem czarnym. Wprowadzono również pojęcie zieleni negatywnej.

O pewnym interesującym zjawisku:

Rezonans kształtu

(…) Gerald Langham – genetyk i wykładowca botaniki na uniwersytecie Yale w Kaliforni.

(…) Nasiona, pomimo że były dobrze zachowane, kiełkowały słabo, a wyrastające z nich flance również były słabe. Któregoś dnia Langham ku swojemu zdumieniu stwierdził, że procent kiełkujących nasion jest znacznie większy, podobnie jak czas kiełkowania. Zaintrygowany tym faktem, zaczął szukać rozwiązania. Jedynym czynnikiem, który odróżniał nasiona lepiej kiełkujące od pozostałych, był sposób ich przechowywania, tzn. nie w kopertach, ale w butelkach. Langham zaczął eksperymenty, ale tylko w jednym przypadku uzyskał zadowalający rezultat – gdy kształt butelki był zbliżony do nasiona sezamu.

Wyniki swoich eksperymentów skonsultował ze specjalistami od laserów, którzy przyjęli je za coś zupełnie oczywistego. Z ich doświadczeń również wynikało, że podobne kształty wzmacniają się nawzajem.

(…) Langham zaproponował również pewne rozwiązania architektoniczne – by budowanym szpitalom nadawać kształty ludzkiego ciała. Szpitalom specjalistycznym – kształty odpowiednich organów.


Cała ksiażka traktuje głównie o piramidach i wahadełkach. Jest tam również podany niezawodny sposób na zaoszczędzenie nożyków do golenia: nożyk przechowywany pod niewielką piramidką i zwrócony w odpowiednią stronę świata pozostaje ostry 10 razy dłużej!

P.S. Książkę można wypożyczyć tutaj.

Piramidalnie

Prof. Zbigniew Królicki jest specjalistą od maszyn chłodniczych i odnawialnych źródeł energii. Nie jesteśmy kompetentni, aby oceniać jego działalność w macierzystej dziedzinie. Nie mamy więc powodów aby nie uważać go – jako kierownika Zakładu Chłodnictwa i Systemów Klimatyzacyjnych na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Wrocławskiej – za solidnego fachowca w swoim zawodzie.

Profesor Królicki jest jednak również znany jako autor szeregu publikacji na temat radiestezji i psychotroniki. Szczególnie interesujące są jego prace dotyczące energii piramid. Książka "Energia kształtów" traktuje na przykład o następujących zagadnieniach:

  • Wymiana energii między kosmosem a ziemią
  • Specjalne uziemienie dla kobiet
  • Energia pierwotnego bytu
  • Oczyszczanie kanałów telepatycznych
  • Energetyczne oczyszczanie pomieszczeń
  • Czakry
  • Przekazanie życzeń kosmosowi
Profesor prowadzi wykłady nie tylko na Politechnice Wrocławskiej, lecz również w Studium Edukacji Ekologicznej. Wykłada tam między innymi fizykę radiestezji.

Był też głównym organizatorem I Międzynarodowego Sympozjum "Energie Piramid":

Piramidy są jedną z najbardziej fascynujących pozostałości po zamierzchłych cywilizacjach. Nawet w świetle ortodoksyjnej nauki uznawane są za prawdziwy "cud" sztuki budowlanej a dla wielu nowatorskich uczonych są inspiracją do fascynujących badań i refleksji.

Celem Sympozjum jest zaprezentowanie dotychczasowego dorobku badań nad piramidami jako bryłami generującymi zjawiska natury fizycznej i chemicznej. Przedstawienie przykładów możliwości wykorzystania energii piramid w poprawianiu stanu zdrowia człowieka, dynamizowaniu wegetacji roślin itp.

Profesor Królicki prowadził tam następujące zajęcia:
  • "Telekineza a urządzenia piramidopodobne" – zajęcia praktyczne uczestników z wirnikiem psychtronicznym

  • Wykład "Energia kształtów, radiestezja a współczesna fizyka".
Jako ciekawostkę podamy, że w programie sympozjum były również:
  • "Relaksacja w piramidzie" – kompleksowa "kąpiel energetyczna" pod piramidą
  • Degustacja produktów żywnościowych poddanych stosownej energetyzacji pod piramidą. Porównywanie ich z takimi samymi nie poddanymi owej procedurze.
Więcej o wszechstronnej osobie profesora można przeczytać tutaj.