Oberon: oszuści przed sąd!

Ciąg dalszy ciekawostek związanych z rzekomo „diagnostycznym” urządzeniem Oberon. Okazuje się, że jeżeli „terapeuta” posługujący się Oberonem jest zawodowym lekarzem – to można go za to pozwać do sądu i wygrać!

Puls – miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie – opisuje sprawę niejakiego Teofila G., lekarza medycyny, skazanego przez Naczelny Sąd Lekarski za oszustwo – fałszywe „badanie” aparatem Oberon i przepisywanie na tej podstawie kosztownych leków. Przytoczona jest opinia biegłych, według której Oberon jest po prostu atrapą. Autorzy artykułu przedstawiają również analizę prawną, z której wynika, że duże szanse na wygraną miałoby również wytoczenie szarlatanowi sprawy karnej przed sądem powszechnym.

A zatem – na lekarzy medycyny zarabiających za pomocą Oberona można donieść do Izby Lekarskiej!

 


P.S. Forów, na których „zachwyceni pacjenci” reklamują Oberona, jest wiele. Znalazłam akurat to: Choroba Huntingtona. Warto choć raz przejrzeć tego typu forum, żeby zorientować się, na jaką skalę to jest biznes…

Oberon – świadectwo chorego na raka

Internauta z.d.r.o.w.y prowadzi bloga propagującego profilaktykę raka jąder. Sam na to chorował, szczęśliwie po długich bojach udało mu się pokonać nowotwór. Teraz edukuje innych i przestrzega przed szarlatanami. Miał też okazję „diagnozować się” Oberonem:

W przedwczorajszym wpisie opisałem jak został zdiagnozowany u mnie nowotwór. Kilka dni przed diagnozą byłem na mszy, na której ksiądz wśród ogłoszeń parafialnych reklamował badania nowoczesnym urządzeniem, które może wykryć wiele różnych chorób i sprawdza praktycznie cały organizm.(…)

Układ rozrodczy i jądra wyszły OK. Nie przyjąłem tego do wiadomości i opowiedziałem dokładniej o moich objawach. Po tym co powiedziałem chyba każdy lekarz pierwszego kontaktu jeśli nie od razu skierowałby mnie do onkologa, to przynajmniej zleciłby USG i dalsze badania. Ale tu była inna bajka. Usłyszałem, że to nic poważnego, muszę tylko zacząć stosować zioła, które są dobre na wszystko, a które przypadkiem sprzedaje jego asystentka. A nim zaczną działać – uzbroić się w cierpliwość i nosić obcisłe slipy!

Gdybym zawierzył temu badaniu, to pewnie firma była zarobiła na mnie kilkaset złotych, no może kilka tysięcy, gdyby dalszy marketing telefoniczny dobrze działał. A najważniejsze – nie miałby kto robić im teraz antyreklamy…

 

Całość – tutaj.


Inne moje wpisy na temat Oberona:

 

Badanie Oberonem

Z artykułu Be healthy – if you want to Jewgienija Zubariewa – rozmowa z lekarzem stosującym Oberona:

– Dziś mamy zasadniczo nowe podejście do badania pacjenta. Podejście to, bazujące na metodzie biorezonansu, pozwala lekarzowi zidentyfikować patologiczną lokację każdej choroby w stadium przedklinicznym i pomóc pacjentowi w sformułowaniu diagnozy z wysokim prawdopodobieństwem, ponad 90%, diagnozy jako procesu percepcji.

Czyta pan złą literaturę. Ta metoda jest dobrze znana i pozwala na wykrycie patologicznej lokacji bezinwazyjnie, bez pobierania krwi i bez innych dodatkowych metod. Opiera się na zbieraniu napięć z pewnych punktów w organizmie i przetwarzaniu ich za pomocą specjalistycznego sprzętu komputerowego.

Jak naprawdę wygląda "diagnostyka" aparatem Oberon?

Znajoma opowiedziała mi pewną historię. Ma bodaj w rodzinie lekarkę-onkologa. Lekarka owa leczyła ciężko chorego pacjenta, inteligentnego i trzeźwo myślącego człowieka. Zapytała go kiedyś:

– Czy może próbował pan medycyny niekonwencjonalnej?

– Pani doktor, poszedłem raz na takie badanie, to dali mi do ręki elektrody, a na komputerze jakieś demo puścili!

To był właśnie Oberon. Badanie polega na tym, że podczas gdy pacjent trzyma druciki – na ekranie komputera wyświetlają się "skany": najpierw obraz całego ciała, potem obrazki poszczególnych narządów, różnych tkanek, komórek, a nawet chromosomów. Na obrazkach losowo pojawiają się krzyżyki – w miejscach rzekomo zaatakowanych przez chorobę. W Polsce badanie kosztuje ok. 150 zł. Do tego należy doliczyć jeszcze kilkaset zł – koszt niepotrzebnych lekarstw przepisywanych przez lekarza na podstawie "diagnozy".

Mój ulubiony fragment artykułu Zubariewa:

– To bardzo drogie i skomplikowane urządzenie, produkt kombinatu militarno-przemysłowego, zostało zaprojektowane do diagnostyki kosmonautów. Ale dożyliśmy czasów, gdy zwykli ludzie mogą ich też używać.

Jeśli ten instrument ma mierzyć różnicę napięć albo opór elektryczny, jak sam pan powiedział, to jest to zwykły omomierz, miernik oporu, wynaleziony 200 lat temu i wraz z przesyłką do domu kosztujący dolara. Co wspólnego z tym ma kombinat i kosmonauci?

– To wcale nie jest takie proste, najlepsze umysły nauki rosyjskiej zajmowały się projektowaniem tego urządzenia. (…)

Dwa kable z metalowymi końcówkami wychodzą z kwadratowego pudełka wielkości małej książki. – A co z tymi żaróweczkami – one przecież nie mają związku z pomiarem napięcia?

– Uhm, w zasadzie tak, właściwie te żarówki są tu bez powodu. Choć może to być nazwane koloroterapią – pacjenci lubią urządzenia, na których mruga dużo kolorowych żaróweczek. To ich uspokaja.

Tutaj można ściągnąć film z demonstracją działania Oberona w Polsce. W miejscowości Wylatowo odbył się zlot… ufologów. Tak, tak. Wylatowo uważane jest za obszar Polski szczególnie nawiedzany przez ufo i dotknięty oddziaływaniem szczególnego rodzaju energii. Na imprezę została zaproszona również grupa specjalistów od Oberona. Przebadali oni całą wieś i ujawnili, że Oberon wykazuje wyjątkowo dobry stan zdrowia mieszkańców Wylatowa – z pewnością związany z ową kosmiczną energią.

Poniżej, ten sam film na youtube: