Czystka na nowy rok szkolny

Odkrycie drobne, ale wesołe:
Dałam kiedyś notkę o gotowcu ze sciaga.pl – wypracowaniu niby o Einsteinie. Obok Einsteina i teorii względności występuje tam Szypow i jego "teoria" pól torsyjnych. Dzieci sobie takie rzeczy ściągały na referaty z fizyki do szkoły. Cóż jeszcze mogłam zrobić? Pośród entuzjastycznych uczniowskich komentarzy pod wypracowaniem pozostawiłam swój, w którym zmieszałam wypracowanie z błotem. Przedstawiłam się zresztą z imienia, nazwiska i miejsca pracy, w razie jakby ktoś chciał mnie o coś spytać. Komentarz był sobie tam przez parę miesięcy – sprawdzałam! Aż tu ostatnio – znikł.

Wiadomo, nowy rok szkolny, młodzież łaknie wiedzy. Nie można jej rzucać kłód pod nogi. A jeszcze nie daj Boże sciaga.pl straciłaby zyski z reklam, gdyby się wydało, że nie wszystkie ich gotowce są jedynie słuszne.

Energia z orgazmu

Należy hydrze podciąć żyły, odciąć źródła zasilania! Trzeba jak
najwięcej urządzeń zasilanych wolną, czystą, darmową energią budować,
stosować i

UPOWSZECHNIAĆ !!!



Jak najwięcej budować domowych, małych elektrowni – wiatrowych,
słonecznych, wodnych, budować i stosować silniki orgonowe…

– Tak o zwalczanie lobby paliwowo-energetycznego apeluje inż. Andrzej Kraśnicki, przyszły konstruktor silnika antygrawitacyjnego, główny bohater portalu grawitacja.org.

Co to są silniki orgonowe? Wikipedia podaje:

Orgon – jest nazwą dla podstawowej energii kosmicznej, której odkrycie postulował Wilhelm Reich w latach trzydziestych XX wieku.(…)

W. Reich mocno rozwija ww. koncepcje wraz z kontrowersyjnymi wówczas
badaniami nad orgazmem. Jego publikacje zdobywają popularność na
Zachodzie przyczyniając się do zainteresowania uzdrawianiem orgonem. (…)

Spadkobiercy idei orgonu nadal propagują praktyki akumulowania i
wdychania orgonu w tzw. "akumulatorach orgonu" jakie pozostawił po
sobie Wilhelm Reich. Techniki te znajdują głównie zastosowanie wobec
osób żywiących wiarę w skuteczność bioenergoterapii. Inną dziedziną, której wiarygodność również kwestionuje wielu naukowców, jest technika manipulacji pogodą. Pochodzi wprost od W. Reicha; stosuje tzw.
działa orgonowe do sprowadzania deszczu lub przeganiania chmur.

Angielska Wikipedia dorzuca więcej pikantnych szczegółów:

Reich rozwinął teorię, że zdolność do odczuwania miłości seksualnej zależy od fizycznej możliwości uprawiania miłości, co nazwał "potencją orgastyczną". Próbował mierzyć męski orgazm, zauważając fizjologiczne pojawienie się czterech oddzielnych faz: pierwsza – psychoseksualne podniecenie lub napięcie; druga – erekcja penisa, z towarzyszącym jej "ładunkiem", który Reich zmierzył elektrycznie; trzecia – wyładowanie elektryczne w momencie orgazmu; czwarta – relaksacja penisa. Reich wierzył, że zmierzona przez niego siła jest osobnym typem energii obecnej we wszystkich formach życia i nazwał ją "orgonem".(…)

Orgon, nazwany tak od zjawiska seksualnego orgazmu, jest według Reicha kosmiczną energią. Właściwie – TĄ kosmiczną energią. Reich nie tylko ją odkrył. Widział ją, zademonstrował i nazwał na jej cześć miasto – Orgonon w stanie Maine (USA). Tu zbudował akumulatory orgonowe, które wynajmował pacjentom, aby czerpali z nich "potencję orgastyczną".

NASA sfotografowała oko Boga

Wraz z postępem nauki zabobony:
a) zanikają.
b) rozkwitają.

Prawdziwa jest odpowiedź b.
Zabobony bowiem ewoluują. Z powodzeniem dostosowują się do nowych czasów i zdobyczy naukowo-technicznych.

Bloger Andsol, matematyk, który wykłada na jednym z uniwersytetów w Brazylii, podaje przykład zabobonu na miarę XXI wieku:

Pojawia się co 3000 lat. Nazywa się je „Okiem Boga”.
Zdjęcie zrobiono teleskopem NASA.
Kto je zobaczy, doświadcza pozytywnej zmiany w życiu.
Nie zatrzymuj tej wiadomości, wyślij ją do ludzi, którym życzysz szczęścia.

To zdjęcie robi cuda w życiu wielu osób, nawet jeśli ktoś w to nie wierzy.
Nie zatrzymuj tego maila, wyślij go do przynajmniej 7 osób,
które chcą dla Ciebie dobrze.

 

Komentarz Andsola – na andsol.blox.pl.

W rzeczywistości jest to złożenie zdjęć mgławicy Helix (skatalogowanej pod numerem NGC 7293), zrobionych przez kosmiczny teleskop Hubble’a i naziemny teleskop w Kitt Peak. Obiekt oczywiście świeci od dawna, a nie  pojawia się nagle raz na 3000 lat. Jest dobrze znany astronomom już od XVIII wieku. Leży dość niedaleko od nas: 650 lat świetlnych w stronę gwiazdozbioru Wodnika. Takie mgławice powstają z wypalonych gwiazd podobnych do Słońca. Zewnętrzne powłoki gazowe rozprężają się, a jądro gwiazdy kompresuje się do postaci białego karła. Z punktu widzenia astronomii nie ma w nich niczego nadzwyczajnego. Nasze Słońce też tak kiedyś skończy.

Więcej:

 

Germańska Nowa Medycyna na politechnice

Nasz czytelnik gastovski nadesłał nowość:


Wpadłem dziś na artykuł będący standardowym niu-ejdżowym bełkotem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby został on opublikowany we
Wróżce, Nexusie czy innym magazynie dla "czujących więcej", ale ukazał się on w kwietniowym Miesięczniku Politechniki Warszawskiej! (str. 22).


Parę cytatów:


"Ryke Geerd Hamer (w wielkim skrócie) twierdzi mianowicie, za pomocą pełnej, opracowanej metodycznie teorii Pięciu Biologicznych Praw Natury, że każda choroba ma podłoże psychiczne, odwzorowane zmianami w mózgu"


"Mózg jest jakby wielkim komputerem naszego organizmu, psychika – programista. Ciało i psychika sa wspólnie elementami wykonawczymi komputera…"


"Wystepuje tu, jak widać, ewidentne sprzężenie zwrotne, które niemal równolegle z dr. Hamerem odkrył Polak, Eugeniusz Uchnast, przedstawiając metodę Bioemanacyjnego Sprzężenia Mózgu – BSM, swego czasu podobnie bulwersującego środowisko lekarskie" [jak to "swego czasu", to już nie bulwersuje?]



"Ewolucja czlowieka przyspieszyła w sposób nienaturalny,jakby wszystkim było spieszno do przewartościowania, które w roku 2012, wedle Majów, ma nastąpić i objawić się nie Sodomą, Gomorą i Armageddonem, ale przewartościowaniem właśnie."


"Siedzenie utrudnia też oddychanie, zamyka przepływ energii do wnętrza"


"Leczył się u wszystkich lekarzy. Doradzali takie lub inne piguły, zastrzyki, proponowali kuracje, po których nie czu żadnej poprawy. Wreszcie kiedyś przypadkiem (mądrzy ludzie powiadają jednak, że przypadków nie ma) natknął się na niewielką książeczkę siostry zakonnej, Hedi Mashafret, o masażu stóp – akupresurze. Kupił, wypróbował. Masując właściwe punkty na stopach, powoli wyzwalał się z przeziębień, dolegliwości reumatycznych."



i oczywiście nie mogło zabraknąć sakramentalnego:


"Dziś przyjmuje tych, którym potrzebna jest pomoc którym nie pomoże leczenie skutków. On usuwa przyczyny"



O autorze w internecie znalazłem
notkę:

"Jędrzej Fijałkowski jest znanym polskim dziennikarzem, pisarzem i publicystą. Od piętnastu lat współpracuje z miesięcznikiem "Nieznany Świat", w którym regularnie ukazują się jego felietony poświęcone tematyce filozoficzno-naukowej, podpisywane pseudonimem literackim "Byk"".



Tak więc autor z "Nieznanego Świata" gości teraz na łamach "Miesięcznika
Politechniki Warszawskiej". Pan Jędrzej pisze w dziale "absolwenci PW", tak więc jest prawdopodobne, że spłodził więcej podobnych artykułów.


O Ryke Geerdzie Hamerze, wynalazcy opisywanej wyżej metody, którą nazwał Germańską Nową Medycyną, można przeczytać w Wikipedii. Oto najdrastyczniejsze fragmenty:
  • Hamer stał się sławny głównie z powodu przypadku Olivii Pilhar w 1995 roku. Olivia, wówczas sześcioletnia, cierpiała na nowotwór nephroblastoma. Jej rodzice, zagorzali zwolennicy Hamera, zrezygnowali z konwencjonalnej terapii medycznej dla córki. Władze austriackie ostatecznie pozbawili ich praw rodzicielskich, lecz rodzice z dzieckiem uciekli z kraju do Hiszpanii. Tam Hamer bez powodzenia "leczył" dziecko swymi metodami. Nowotwór wciąż rósł.
Po negocjacjach, włącznie z interwencją prezydenta Austrii, udało się przekonać rodziców do powrotu obietnicą, że nie zostaną ukarani. Do tego czasu guz nowotworowy u Olivii ważył kilka kilogramów. Ostatecznie dziecko zostało poddane pilnemu leczeniu po wyroku sądu, wbrew woli rodziców. Oliwia wciąż żyje w 2007 roku. Jej rodzice dostali w Austrii karę 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wciąż są wyznawcami metody Hamera…
  • Christina Connell, muzyczka z Carthage, Missouri, USA, zmarła 13 marca 2006 roku. Od 20 lat leczyła się na raka piersi, lecz postanowiła pójść za metodą Hamera zamiast wziąć kolejną, zalecaną przez onkologów serię chemioterapii. Wiedziała od lekarzy, że jej typ nowotworu jest wyjątkowo podatny na chemioterapię, czego istotnie dowiodły jej poprzednie zmagania z rakiem. Gdy przekonała się, że Hamer ją zwiódł, było już za późno: guzy zanadto się rozrosły, stała się zbyt słaba i zmarła w wyniku raka wątroby.
  • Istnieje spora liczba stron po niemiecku z historiami pacjentów Hamera, którzy zmarli na raka, np. Michaela Jakubczyk Eckert, która zmarła 12 listopada 2005 roku, po tym gdy Hamer przekonał ją do przerwania tradycyjnego leczenia onkologicznego.
  • Według najnowszych danych, liczba ofiar Hamera przekracza 130.

Demaskacje: naukowcy o radiestezji

Prof. Andrzej Kajetan Wróblewski w artykule Operacja stodoła (Wiedza i Życie) opisuje szereg polskich i zagranicznych badań, które pokazują, że radiestezja… nie działa.

Przy okazji dostało się politykom (jeszcze poprzednich kadencji):

Mająca swą siedzibę niedaleko Warszawy firma o szumnej
nazwie "Laboratorium Badań Radiacyjnych" zachwala płytki chroniące
przed promieniowaniem żył wodnych:

  1. W polu dipolowym płytki (…) wyróżnić można dwanaście wymiarów przestrzeni.
  2. Każdy wymiar przestrzeni generuje specyficzny rodzaj energii i specyficzny rodzaj oddziaływań.
  3. Przyrządy skonstruowane do pomiarów w przestrzeni
    czterowymiarowej nie są przydatne do pomiarów w przestrzeniach o
    wymiarach wyższych.

Do rozpoznania rzeczywistości, w której żyjemy,
potrzeba więc oswojenia się z co najmniej dziesięcioma wymiarami
przestrzeni przewidywanymi przez teorię strun lub dwunastoma wymiarami
wykrytymi metodami biodetekcji oraz taką samą ilością rodzajów energii
i rodzajów różnych oddziaływań…"

Chociaż właściciel firmy i autor tej reklamy podpisuje
się jako "mgr inż.", to jednak każdy, kto liznął choć trochę fizyki,
zauważy bez trudu, że przytoczone zdania są pseudonaukowym bełkotem.
Ale w tej reklamie jest kilka mądrze brzmiących słów, na które ludzie
dają się nabierać.

Dają się zresztą nabierać nie tylko jednostki, lecz
także poważne instytucje. W 1997 roku Kancelaria Sejmu RP[*] zleciła
wspomnianej firmie "przeprowadzenie badań natężenia radiacji… i
zastosowanie odpowiednich zabezpieczeń w pomieszczeniach Marszałka
Sejmu, Wicemarszałków Sejmu, Przewodniczących Klubów, Ministra-Szefa
Kancelarii Sejmu i Z-cy Szefa Kancelarii Sejmu".

Nie wątpimy, że eksperci firmy wykryli w Sejmie
szkodliwe "cieki wodne" i inne straszności oraz umieścili tam wszędzie
odpowiednie zabezpieczenia w postaci "dwunastowymiarowych" płytek.
Historia ta mogłaby być nawet wesołym elementem w zbiorze ludzkich
dziwactw, gdyby nie fakt, że poszły na to pieniądze podatników, a więc
nas wszystkich.


* Ponieważ we wrześniu 1997 roku odbyły się (terminowo) wybory, obstawiam, że był to Sejm III kadencji (AWS-UW), bo takie rzeczy zleca się raczej przy wprowadzce, niż przy wyprowadzce.

Na poważnie: konferencja naukowa o pseudonauce

Katolicki Uniwersytet Lubelski organizuje pierwszą chyba w Polsce konferencję na taki temat.


15-16 listopada 2007 r.

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Collegium Jana Pawła II, sala 1031

Kontekst i cel Konferencji

Nauki
przyrodnicze są specyficzną formą działalności społecznej, dzięki
której powstaje wiedza, która jest zespołem twierdzeń intersubiektywnie
komunikowalnych i sprawdzalnych, o różnym poziomie akceptacji w
odniesieniu do różnych przedmiotów badania i fazy rozwoju danej
dziedziny nauki. Każdą z dyscyplin przyrodoznawstwa poprzedzała
refleksja uznawana za przednaukową po długim rozwoju i znaczących
osiągnięciach tej dziedziny. W odniesieniu do tej początkowej fazy
używa się zbiorczego miana „protonauka”. Rozwijającym się dziedzinom
nauki towarzyszą także ich postacie oboczne, w różnych aspektach i
zakresach nie spełniające aktualnych kryteriów naukowości. Jedną z nich
jest paranauka, inną – pseudonauka. Podczas gdy pierwsza z nich – w
pewnej tylko części spełnia wspomniane kryteria, drugą można uznać za
nieudolne naśladownictwo nauki, często uwarunkowane celami
pozapoznawczymi. Z wszystkimi tymi dziedzinami aktywności poznawczej
wiążą się dziedziny praktycznej działalności, jak: paramedycyna (np.
homeopatia), ideologie polityczne (rasizm) czy technicznej (tzw.
„zimna” synteza jądrowa).

Wziąwszy to wszystko pod uwagę,
ważnym zadaniem stojącym przed filozofami i filozofującymi
przyrodnikami, jest stałe podejmowanie refleksji i dyskusji nad
statusem metodologicznym nauk przyrodniczych. Z tej perspektywy możliwa
się staje charakterystyka specyfiki metodologicznej protonauki,
paranauki i pseudonauki.

Konferencja ma dwa podstawowe zadania.

  • Zadaniem
    poznawczym jest dokonanie przeglądu i oceny podstawowych form
    działalności zaliczanych do tych trzech typów przedsięwzięć
    poznawczych, krytyczna ich ocena w perspektywie historycznej,
    metodologicznej oraz społecznej.
  • Zadaniem
    praktycznym jest sformułowanie szerzej zakrojonego programu badawczego
    angażującego specjalistów nauk przyrodniczych, filozofów nauki,
    filozofów przyrody oraz osób i instytucji zajmujących się edukacją oraz
    polityką naukową. Jest to szczególnie ważne ze względu na szeroki
    dostęp do publikacji dostępnych w postaci drukowanej i elektronicznej,
    często przedstawianych w bardzo atrakcyjnej formie, jednak dla
    właściwej oceny ich wartości wymagającej krytycyzmu, znajomości
    metodologii nauk oraz określonej dyscypliny badań.
Osoby
zajmujące się filozofią przyrody, filozofią nauk przyrodniczych oraz
prowadzace badania w dziedzinie przyrodoznawstwa zapraszamy do
nadsyłania propozycji swoich wystąpień podczas konferencji oraz do
udziału w niej.

Oberon: oszuści przed sąd!

Ciąg dalszy ciekawostek związanych z rzekomo „diagnostycznym” urządzeniem Oberon. Okazuje się, że jeżeli „terapeuta” posługujący się Oberonem jest zawodowym lekarzem – to można go za to pozwać do sądu i wygrać!

Puls – miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie – opisuje sprawę niejakiego Teofila G., lekarza medycyny, skazanego przez Naczelny Sąd Lekarski za oszustwo – fałszywe „badanie” aparatem Oberon i przepisywanie na tej podstawie kosztownych leków. Przytoczona jest opinia biegłych, według której Oberon jest po prostu atrapą. Autorzy artykułu przedstawiają również analizę prawną, z której wynika, że duże szanse na wygraną miałoby również wytoczenie szarlatanowi sprawy karnej przed sądem powszechnym.

A zatem – na lekarzy medycyny zarabiających za pomocą Oberona można donieść do Izby Lekarskiej!

 


P.S. Forów, na których „zachwyceni pacjenci” reklamują Oberona, jest wiele. Znalazłam akurat to: Choroba Huntingtona. Warto choć raz przejrzeć tego typu forum, żeby zorientować się, na jaką skalę to jest biznes…

Oberon – świadectwo chorego na raka

Internauta z.d.r.o.w.y prowadzi bloga propagującego profilaktykę raka jąder. Sam na to chorował, szczęśliwie po długich bojach udało mu się pokonać nowotwór. Teraz edukuje innych i przestrzega przed szarlatanami. Miał też okazję „diagnozować się” Oberonem:

W przedwczorajszym wpisie opisałem jak został zdiagnozowany u mnie nowotwór. Kilka dni przed diagnozą byłem na mszy, na której ksiądz wśród ogłoszeń parafialnych reklamował badania nowoczesnym urządzeniem, które może wykryć wiele różnych chorób i sprawdza praktycznie cały organizm.(…)

Układ rozrodczy i jądra wyszły OK. Nie przyjąłem tego do wiadomości i opowiedziałem dokładniej o moich objawach. Po tym co powiedziałem chyba każdy lekarz pierwszego kontaktu jeśli nie od razu skierowałby mnie do onkologa, to przynajmniej zleciłby USG i dalsze badania. Ale tu była inna bajka. Usłyszałem, że to nic poważnego, muszę tylko zacząć stosować zioła, które są dobre na wszystko, a które przypadkiem sprzedaje jego asystentka. A nim zaczną działać – uzbroić się w cierpliwość i nosić obcisłe slipy!

Gdybym zawierzył temu badaniu, to pewnie firma była zarobiła na mnie kilkaset złotych, no może kilka tysięcy, gdyby dalszy marketing telefoniczny dobrze działał. A najważniejsze – nie miałby kto robić im teraz antyreklamy…

 

Całość – tutaj.


Inne moje wpisy na temat Oberona:

 

Badanie Oberonem

Z artykułu Be healthy – if you want to Jewgienija Zubariewa – rozmowa z lekarzem stosującym Oberona:

– Dziś mamy zasadniczo nowe podejście do badania pacjenta. Podejście to, bazujące na metodzie biorezonansu, pozwala lekarzowi zidentyfikować patologiczną lokację każdej choroby w stadium przedklinicznym i pomóc pacjentowi w sformułowaniu diagnozy z wysokim prawdopodobieństwem, ponad 90%, diagnozy jako procesu percepcji.

Czyta pan złą literaturę. Ta metoda jest dobrze znana i pozwala na wykrycie patologicznej lokacji bezinwazyjnie, bez pobierania krwi i bez innych dodatkowych metod. Opiera się na zbieraniu napięć z pewnych punktów w organizmie i przetwarzaniu ich za pomocą specjalistycznego sprzętu komputerowego.

Jak naprawdę wygląda "diagnostyka" aparatem Oberon?

Znajoma opowiedziała mi pewną historię. Ma bodaj w rodzinie lekarkę-onkologa. Lekarka owa leczyła ciężko chorego pacjenta, inteligentnego i trzeźwo myślącego człowieka. Zapytała go kiedyś:

– Czy może próbował pan medycyny niekonwencjonalnej?

– Pani doktor, poszedłem raz na takie badanie, to dali mi do ręki elektrody, a na komputerze jakieś demo puścili!

To był właśnie Oberon. Badanie polega na tym, że podczas gdy pacjent trzyma druciki – na ekranie komputera wyświetlają się "skany": najpierw obraz całego ciała, potem obrazki poszczególnych narządów, różnych tkanek, komórek, a nawet chromosomów. Na obrazkach losowo pojawiają się krzyżyki – w miejscach rzekomo zaatakowanych przez chorobę. W Polsce badanie kosztuje ok. 150 zł. Do tego należy doliczyć jeszcze kilkaset zł – koszt niepotrzebnych lekarstw przepisywanych przez lekarza na podstawie "diagnozy".

Mój ulubiony fragment artykułu Zubariewa:

– To bardzo drogie i skomplikowane urządzenie, produkt kombinatu militarno-przemysłowego, zostało zaprojektowane do diagnostyki kosmonautów. Ale dożyliśmy czasów, gdy zwykli ludzie mogą ich też używać.

Jeśli ten instrument ma mierzyć różnicę napięć albo opór elektryczny, jak sam pan powiedział, to jest to zwykły omomierz, miernik oporu, wynaleziony 200 lat temu i wraz z przesyłką do domu kosztujący dolara. Co wspólnego z tym ma kombinat i kosmonauci?

– To wcale nie jest takie proste, najlepsze umysły nauki rosyjskiej zajmowały się projektowaniem tego urządzenia. (…)

Dwa kable z metalowymi końcówkami wychodzą z kwadratowego pudełka wielkości małej książki. – A co z tymi żaróweczkami – one przecież nie mają związku z pomiarem napięcia?

– Uhm, w zasadzie tak, właściwie te żarówki są tu bez powodu. Choć może to być nazwane koloroterapią – pacjenci lubią urządzenia, na których mruga dużo kolorowych żaróweczek. To ich uspokaja.

Tutaj można ściągnąć film z demonstracją działania Oberona w Polsce. W miejscowości Wylatowo odbył się zlot… ufologów. Tak, tak. Wylatowo uważane jest za obszar Polski szczególnie nawiedzany przez ufo i dotknięty oddziaływaniem szczególnego rodzaju energii. Na imprezę została zaproszona również grupa specjalistów od Oberona. Przebadali oni całą wieś i ujawnili, że Oberon wykazuje wyjątkowo dobry stan zdrowia mieszkańców Wylatowa – z pewnością związany z ową kosmiczną energią.

Poniżej, ten sam film na youtube:

Wszystko źle!

Gieorgij Szpienkow (Georgi Shpenkov), białoruski profesor pracujący obecnie na bydgoskim Uniwersytecie Techniczno-Przyrodniczym, wygłosił kilka miesięcy temu wykład na Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie:

Nowa Teoria Materii-Przestrzeni-Czasu:

Dowody Potwierdzające Prawdziwość Teorii,

Wykorzystanie w Praktyce.

Całość referatu jest do ściągnięcia tutaj. Teoria Szpienkowa głosi, że większość wielkości dotychczas znanych fizyce jest zmierzona źle. Ale najbardziej źle zmierzony jest ładunek elektronu. Dopiero Szpienkow odkrył, że ładunek elektronu ma nie tylko inną wartość, ale też w zupełnie innych jednostkach!